Praca marzeń w Tajlandii! - wywiad

Bangkok, stolica Tajlandii

Tajlandia z roku na rok przyciąga coraz więcej miłośników Azji.


Jak to jest na co dzień mieszkać i pracować na rajskiej wyspie Phuket w Tajlandii. Co tak naprawdę jest uciążliwe, a co sprawia że żyje się tam lepiej niż Polsce. Te i inne kwestie poruszyliśmy w wywiadzie z Mateuszem Bartosewiczem, który od dwóch lat jest instruktorem nurkowania w centrum nurkowym na Phuket!  Serdecznie zapraszamy do lektury!

TanieZwiedzanie: Jak to się stało że wyjechałeś  do Tajlandii i dlaczego akurat tam?

Mateusz Bartosewicz: Szczerze mówiąc to nie miałem za bardzo wyjścia. Kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu byłem akurat na 2.roku ekonomii i szczerze mówiąc nie widziałem siebie jako pracownika banku czy korporacji finansowej. Kurs divemastera zrobiłem w Polsce, jednak tam możliwości pracy są ograniczone do kilku miesięcy, akweny są zimne, a przejrzystość wody bardzo ograniczona. Dość szybko pojawiła się możliwość pracy na Phuket. Sprzedałem więc auto, pożyczyłem trochę kasy i 15 października 2011 po raz pierwszy wyjechałem do Tajlandii.

TZ: Czy każdy kto rozpoczyna kurs nurkowy ma szanse aby zostać DiveMasterem w tak egzotycznym miejscu, czy jednak nie każdemu może być to dane?

MB: Teoretycznie każdy może zostać DM. Test sprawnościowy jest dość prosty, jednak sprawą kluczową jest samo podejście do pracy i kursantów – wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo odpowiedzialne jest to stanowisko. Co do pracy za granicą to dla wielu egzotyczne kraje mogą wydawać się nieosiągalne. Istnieje coś takiego jak intership na divemastera – centrum nurkowe organizuje ci szkolenie, a ty w zamian za to pracujesz dla nich przez z góry określony czas. Najczęściej 2-3 miesiące.

TZ: Jakie problemy może napotkać Europejczyk przyjeżdżający do Tajlandii? Co jest Twoim zdaniem najbardziej uciążliwe dla obcokrajowców?

MB: Osoby przyjeżdżające do Tajlandii najbardziej boją się chorób, jednak serio to choroby nie są utrapieniem białych. Moim zdaniem większym problemem jest woda. Ta sprzedawana w sklepach podobna jest do wody destylowanej którą można kupić w Polsce na stacji benzynowej, więc dodatkowo należy zaopatrywać się w specjalne dodatki w aptece ażeby zapobiec odwodnieniu. Turyści lekceważą również kwestię promieniowania słonecznego – wiele osób trafia z tego powodu do tutejszych szpitali. Poza tym uciążliwe są kwestie wizowe. Jako osoba pracująca na Phuket potrzebuję raz na rok załatwić pozwolenie na pracę, a co 3 miesiące przedłużać wizę. Oprócz męczących podróży oraz załatwiania całej masy papierków w ambasadzie, wiąże się to również z wysokimi kosztami – work permit kosztuje 1000 zł na rok, natomiast wiza 700 zł (i jest ważna tylko 3 miesiące!)

TZ: Teoretycznie każdy wie że w Tajlandii jest tanio, ale jak to wygląda w praktyce? Za ile można minimalnie przeżyć jeden dzień?

MB: To zależy. Generalnie Tajlandia jest tania, ale przeciętny turysta raczej za bardzo tego nie odczuje. Ja mieszkam na Phuket, czyli w jednym z najdroższych miejsc w Tajlandii aczkolwiek jestem mieszkańcem, więc moje życie znacznie różni się od tego jakie prowadzą tutaj turyści. Za pokój z klimatyzacją płacę 500 zł, za skuter z ubezpieczeniem 300, a stołuję się w tzw. gar kuchni, gdzie ryż z kurczakiem czy makaron z krewetkami kosztują od 4 do 10 zł. Olbrzymią zaletą Phuket jest to, że można tutaj dostać „nasze” jedzenie. Jeżeli mam ochotę na burgera to po prostu jadę do centrum handlowego i jem obiad w Burger Kingu.  Żeby lepiej zrozumieć co to znaczy tanio mogę powiedzieć, że np. dobry godzinny masaż kosztuje 30 zł, litr ropy 3 zł, a 0.7 dobrej whisky/rumu 30 zł. Trudno mi powiedzieć za ile minimalnie można przeżyć jeden dzień bo jest o kwestia indywidualna. Mi czasem wystarcza 10 zł.

TZ: Jak wygląda kwestia podróży w Tajlandii – czym poruszać się najwygodniej i zarazem najtaniej?

MB: W Tajlandii najtaniej jeździ się autobusami i lata samolotami. Autobusy dzielą się na tanie klimatyzowane i VIP z rozkładanymi fotelami. Podróż klasą VIP z Phuket do Bnagkoku kosztuje 140 zł i trwa 14 godzin. Tanie i popularne są też samoloty. Jeżeli ktoś się nie boi ruchu lewostronnego może wypożyczyć auto. Jeżeli chodzi o transport lokalny, to z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że najlepszy i najwygodniejszy jest skuter.

TZ: Jak w Tajlandii wygląda znajomość języka angielskiego? Czy łatwo jest się porozumiewać z jej mieszkańcami?

MB: Oczywiście, że Tajowie nie mówią po angielsku J. Trzeba się wyluzować i przestawić. Jeżeli ktoś nie ma cierpliwości i szybko się spina, to za wiele nie zdziała. Tu potrzeba otwartej głowy i elastyczności. Osobiście ciągle rozwijam system porozumiewania się za pomocą gestów. Jako, że połowę roku spędzam pod wodą idzie mi to całkiem nieźle.

TZ: Jak odbierasz życie w Tajlandii? Czy będziesz chciał tu wrócić na kolejny sezon i czy poleciłbyś taką przygodę innym ludziom?

MB: Życie w Tajlandii jest bardzo przyjemne. Dopasowałem się do tutejszych realiów, żyję z dnia na dzień i jest mi z tym bardzo dobrze. Nie mam problemów z tym, że chodzę w niemodnych butach czy jeżdżę starym skuterem. Tutaj jest to nieistotne. Do tego na każdym kroku spotykam ciągle uśmiechniętych ludzi. W Polsce tego nie ma, a szkoda bo to niby tak niewiele a bardzo ułatwia życie. Praca w takim miejscu to świetne doświadczenie. Dwa lata temu, gdy przyjechałem tutaj po raz pierwszy byłem zagubionym chłopcem. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że jestem facetem który wie, czego chce od życia. Nurkowanie stało się moim sposobem na życie. Bardzo wiele zawdzięczam Piotrkowi, szefowi tutejszego centrum nurkowego. To dzięki niemu zacząłem nurkować w jaskiniach i we wrakach. Na następny sezon chciałbym tutaj wrócić.

TZ: Serdecznie dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia!

MB: Również dziękuję i pozdrawiam portal Tanie Zwiedzanie :)


comments powered by Disqus
Tagi: Tajlandia   wywiad  

REKLAMA

Nasz kanał na YouTube


Facebook

 

REKLAMA
Booking.com

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Odbierz darmowego e-booka

Zapisz się na newsletter i otrzymaj darmowego e-booka "Ile to kosztuje?" - w którym liczymy, ile powinny kosztować wyjazdy do różnych miast w Europie. Dodatkowo czasem otrzymasz informację o promocyjnych lotach czy nowościach na stronie.