„Kelner! Mój obiad próbuje uciec!” – czyli najdziwniejsze, ŻYWE jedzenie

Mateusz Jakubowski   |   22.03.2013   |   20:45   |   TanieZwiedzanie.com > Publicystyka

Poznaj najdziwniejsze jedzenie na świecie. Foto: mmmyoso, flickr.com


„Człowiek nie świnia, zeżre wszystko” – powiedział kiedyś ktoś mądry, a powiedzenie to stało się popularne w całym kraju. Dam sobie jednak głowę uciąć, że autor tych słów dostałby zawału widząc, jak bardzo prawdziwe są te słowa. Zapraszamy do fascynującego przeglądu potraw, których wspólną cechą jest to, że SĄ PODAWANE ŻYWE.

sannakjiSannakji  (Korea)

Tradycyjne danie kuchnii koreańskiej. Surowa potrawa składająca się z żywych ośmiorniczek, pokrojonych na kawałki na chwilę przed podaniem. Każdy kawałek ośmiorniczki wije się na talerzu jeszcze przez kilka minut. Danie jest trudne do zjedzenia - każdy kawałek po wzięciu go w pałeczki próbuje uciec, a po wzięciu go do ost przysysa się do zębów, języka czy podniebienia!

Co roku na świecie notuje się kilkanaście zgonów z powodu spożywania żywej ośmiornicy – macki przyklejają się nieszczęśnikom do przełyku, powodując uduszenie. Miejscowi przekonują jednak, że warto jeść ośmiornicę – ponoć dodaje to siły i wigoru, pozwala utrzymać organizm w zdrowiu oraz chroni przed chorobami. Wierzymy im na słowo, ale pozostaniemy przy Actimelach.

Dla lubiących oszczędność czasu, Sannakji to także ośmiornica serwowana w całości.

Pijane krewetki (Chiny)

Dziwactwo prosto z Chin. Można jeść je jako przystawkę albo pełnoprawne danie. Przygotowanie „przystawkowych” pijanych krewetek jest banalnie proste. Wystarczy do dużej wazy z żywymi, pływającymi krewetkami królewskimi dolać tradycyjnej chińskiej wódki Baijiu, a następnie odczekać kwadrans, żeby krewetki, niczym studenci co wieczór, upodliły się. Warto dodać, że sama wódka Baijiu jest obrzydliwa! Powstaje drogą destylacji sfermentowanego sorga, ryżu, kukurydzy i innych wynalazków, ma obrzydliwy zapach zmywacza do paznokci a smak pospolitej chemii gospodarczej, którą każdy z nas posiada w kuchni pod zlewem. No i jeszcze jedno, europejskie cieniasy - Baijiu jest mocne - ma zazwyczaj 65%! Będąc niedawno w Chinach kupiłem jej trochę, aby poczęstować znajomych po powrocie. Po wypiciu połowy kieliszka każdy zwijał się w konwulsjach niczym wąż na pustyni. Tylko jeden kumpel stwierdził, że „ ta wódka nie jest taka zła”. Już się z nim nie spotykamy. A dwie napoczęte butelki Baijiu stoją u mnie do dzisiaj.

Zarzuciłem ciekawostką, kwadrans minął, a krewetki są już pijane. Jak je jeść? Albo łapiemy pałeczkami w okolicach głowy i odgryzamy odwłok, albo jemy ją rękami – trzymając za główkę.

Sposób na danie z pijanymi krewetkami jest bardziej skomplikowany – zamiast dolewać wódkę do wody z krewetkami, jak w przypadku przystawki, trzeba tym razem wrzucić krewetki do wazy wypełnionej wyłącznie wódką i odczekać kilka minut. Następnie wódkę, w której taplają się pijane krewetki, należy podbalić i energicznie zraszać nią krewetki, oczywiście mieszając co chwila, aby każdy skorupiak był ładnie przypieczony z każdej strony. Następnie krewetki lądują w woku, jako ostatni składnik przyrządzanej potrawy. Po kilkunastu sekundach danie ląduje na talerzu.

Tak wygląda cały proces przygotowania potrawy z pijanych krewetek:

Spróbowalibyście? Jeżeli odstraszyłem Was pisząc o smaku chińskiej wódki, możecie spróbować podobnej potrawy w Japonii – nazywa się Odori ebi – wszystko wygląda identycznie jak w przypadku chińskiej przystawki, z tą tylko różnicą, że Japończycy upijają krewetki sake.

Ikizukuri (Japonia)

Wciąż jesteśmy w Azji, królowej dziwnych potraw. Tym razem przenosimy się prosto do Kraju Kwitnącej Wiśni. Ikuzukuri, pisząc w dużym uproszczeniu, jest częścią sztuki sashimi (japońska sztuka serwowania potraw) w której podawana ryba wciąż żyje i służy za ozdobę naszego dania. Aby przyrządzić Ikuzukuri trzeba wykazać się wielkimi umiejętnościami kucharskimi oraz brakiem sumienia – kucharz musi rybę uderzyć tak, aby jej nie zabić, a jedynie ogłuszyć. Następnie otępiała ryba jest pozbawiana łusek, rozcinana i patroszona, a  na koniec, w jej wnętrznościach układa się właściwą przekąskę. Tak przygotowane danie wędruje szybko do stolika, a klienci restauracji mogą mieć uciechę, że ich jedzenie wciąż żyje. Stworzenie jeszcze przez kilka minut będzie poruszać się ostatkiem sił, próbując zaczerpnąć powietrza.

Ying Yang Fish (Chiny)

Danie wymyślono na Tajwanie, jednak obecnie jest tam zakazane. Pomysł oczywiście podchwycili Chińczycy, którzy zakochali się w tym osobliwym frykasie i serwują go do dzisiaj. Ying Yang Fish to  wciąż żywa, usmażona, podana (zazwyczaj) z sosem słodko kwaśnym ryba. Ze zwierzęcia żywcem zdrapuje się łuski, następnie nożyczkami rozcina się brzuch i patroszy rybę. Wszystko trzeba zrobić w jak najkrótszym czasie - ryba będzie żyć tylko kilka minut od rozpoczęcia jej przygotowywania, a przecież o to chodzi w tej potrawie, żeby ruszała się na talerzu. Następnie kucharz nacina rybę w poprzek, a potem, trzymając ją za głowę, zanurza w głębokim oleju, smażąc ją żywcem w głębokim oleju. Po usmażeniu ryba trafia na talerz, polewana jest sosem i trafia na stół jako gotowe, wciąż żywe danie.

W Chinach co roku organizowany jest konkurs na najszybsze przygotowanie tej ryby - najlepsi robią to w mniej niż 2 minuty.

Żywy wąż (Chiny)

Wciąż jesteśmy w Chinach. Warto wspomnieć w tym tekście o kolejnym popularnym daniu w Państwie Środka – żywym wężu. Zwierzę to jest w Chinach bardzo popularne - smażonego węża można spotkać na każdym kroku, sprzedają go zarówno w restauracjach jak i przyulicznych straganach. Danie składające się z żywego węża to jednak rarytas... Podobnie jak z Ying Yang Fish, tutaj też istotną rolę odgrywa czas - węża trzeba przygotować jak najszybciej, gdyż po odcięciu głowy będzie żyć jeszcze tylko przez kilka minut. Żywemu stworzeniu odcina się głowę, następnie ściąga się z niego skórę, patroszy, kroi na kawałki i… gotowe! Wąż podawany jest na surowo. „Atrakcją” tego dania jest to, że każdy kawałek węża porusza się, próbując uciec nam z talerza.

To tylko najbardziej szokujące przykłady, takich potraw jest więcej i pewnie niebawem napiszę kolejną części tego artykułu. Ja tymczasem idę  do kuchni, strasznie zgłodniałem!


comments powered by Disqus
Tagi: Azja  

Autor publikacji

Mateusz Jakubowski

Pomysłodawca i twórca serwisu TanieZwiedzanie.com. Miłośnik dobrej kuchni, cudownej Azji, no i oczywiście dobrej muzyki.

 


Nasz kanał na YouTube


Facebook

 
o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Odbierz darmowego e-booka

Zapisz się na newsletter i otrzymaj darmowego e-booka "Ile to kosztuje?" - w którym liczymy, ile powinny kosztować wyjazdy do różnych miast w Europie. Dodatkowo czasem otrzymasz informację o promocyjnych lotach czy nowościach na stronie.