Relacja z podróży - Kambodża - część 4

Siem Reap, kompleks Angkor - Bayon Temple

Bayon Temple w kompleksie Angkor. Foto: Mateusz Jakubowski

Z Battambang jedziemy do Siem Reap. Bus przyjechał prawie pół godziny po czasie. A w zasadzie nie bus, tylko van, który zawiezie nas z centrum Battambang na dworzec. W vanie nie ma wolnego miejsca. W ostatnim rzędzie ludzie ścisnęli się, bliscy posiadali sobie na kolanach, wcisnąłem się między nich na siedzenie, wziąłem Anie na kolana, a Ania wzięła na kolana nasz drugi plecak, który nie zmieścił się do bagażnika. Jedziemy do Siem Reap.

Po jakichś 10 minutach dojechaliśmy na dworzec. Znalazł się nasz autokar, kierowca sprawdził nam bilety i otworzył luk bagażowy, aby każdy mógł wrzucić tam swoje graty. Wciskamy szybko swoje plecaki, przyglądamy się otoczeniu i naszym współpasażerom. Poza jedną dziewczyną, cała reszta to lokalni. Jest grupka Kobiet ze starymi, znanymi z Polski, komunistycznymi, babcinymi torbami wypełnionymi kambodżańskim-niewiadomo-czym. Upychają to wszystko w luku. Jedna z kobiet ma koguta w klatce, zdezelowanej, tak małej, że kogut z każdej strony dotyka krat. Kobieta wciska klatkę z kogutem do luku bagażowego i idzie usiąść w autokarze. Do wejścia idzie akurat stara babulinka, a za nią, pewnie rodzina, dwóch tęgich facetów niosących z trudem (a właściwie, to ciągnących), wielką, białą, dwumetrową, brezentową siatę wypełnionym czymś tak ciężkim, że mężczyźni ledwo szli do przodu.

Postanowiliśmy wejść do autokaru przed nimi

Bus z Battambang do Siem Reap

Jedziemy! Foto: Mateusz Jakubowski

Pojazd zapełniał się szybko, usiedliśmy dwa rzędy za kierowcą. Chwilę później skończyły się miejsca siedzące. Kierowca zaczął rozdawać plastikowe taborety, których sterta, włożone jeden na drugi, jak zauważyliśmy, jest chyba w każdym autokarze w Kambodży i Laosie. Wsiadający Kambodżanie brali taboret i szli na koniec autokaru. Po chwili weszła babeczka, ta od brezentowej siaty. Wzięła taboret, usiadła kilka metrów za nami, a jej towarzysze wnieśli, ledwo co, jej dorobek i rzucili go przed kobietą. Spod brezentu wyturlało się kilka kokosów...

Spóźnieni 40 minut ruszamy

Kierowca od razu włącza karaoke. Bus jest przepełniony, co chwila podskakujemy na drogowych ubytkach, kokosy turlają się po autobusie, a z luku bagażowego przebija się co jakiś czas pianie koguta. Po około godzinie kierowca zrobił pierwszy przystanek, zatrzymał się przy rodzinnym baraku, w którym znajdowała się domo-restauracja, a przed budynkiem, pod dachem, były lady z jedzeniem i artykułami spożywczymi. Poczekaliśmy na kierowcę, niedługo później ruszyliśmy dalej. Bus jest przepełniony, co chwila podskakujemy na drogowych ubytkach, kokosy turlają się po autobusie, a z luku bagażowego przebija się co jakiś czas pianie koguta. Do tego upał. Straszny upał. Ponad 40 stopni. W pewnym momencie coś się zmieniło. Czegoś zabrakło. Karaoke napieprza cały czas, kokosy turlają się wesoło, co jakiś czas zarzuca autobusem po wjechaniu w dziurę, a kierowca robi co jakiś czas karkołomne wyprzedzanie. Na poboczu stoi akurat kobieta z dzieckiem i walizą, macha kierowcy. Kierowca zatrzymuje się, bierze od kobiety pieniądze i otwiera luk bagażowy, aby wcisnąć jej torbę. Wyciąga klatkę. Kogut zdechł. Wiemy już, co nam się nie zgadzało, czego zaczęło brakować w trakcie jazdy. Brakowało odgłosów koguta. Ciekawe dlaczego postanowił rozstać się ze światem. Upał, strach, czy niechęć do Siem Reap? Nikt z pasażerów nie chce przyznać się do koguta. Klatka z kogutem zostaje postawiona na ziemi, ruszamy bez niej.

A podobno Kambodża jest taka biedna

Zdziwiła nas ta scena. Spodziewaliśmy się po Kambodży wielkiej biedy. Widzieliśmy taką w Indiach (relacja z Indii - zachęcam do przeczytania), gdzie kilka razy płakaliśmy i nie mogliśmy uwierzyć w to, że jest XXI wiek i takie rzeczy się tu dzieją. W Kambodży jest zupełnie inaczej. Nie chcę pisać, że nie ma biedy, bo jest na pewno.  Zaznaczam, że nie podróżowaliśmy po wioskach zaszytych gdzieś w dżungli na turystycznych uboczach. Wierzę, że tam jest bieda. W Siem Reap, Phnom Penh i Battambang widzieliśmy dużo szczęśliwych, dobrze wyglądających ludzi. Niezwykle rozpuszczonych przez turystów. A żebrzący nie prosili, jak w Indiach, o „five rupies” (25 groszy) tylko o „five dolars”.

Drugim, dużym naszym zdziwieniem jest fakt, że napisaliśmy do kilku fundacji i kilku Polaków reklamujących się w Polsce jako dobre dusze i zbierających pieniądze na pomoc mieszkańcom Kambodży. W internecie było w ostatnim czasie kilka akcji na które różne osoby zbierały różne kwoty pieniędzy. W jedną z akcji charytatywnych chcieliśmy się w miarę możliwości zaangażować, wesprzeć ją kilkoma złotymi i zaprosić na Tanim Zwiedzaniu innych do pomocy. Uwaga, uwaga: nikt, ABSOLUTNIE NIKT nam nie odpisał. Jako wieloletni wolontariusz (pracujący za darmo w Polsce, nie rozbijający się po świecie, szpanujący na Facebooku, że POMAGAM) nie rozumiem...

Po 15 dojechaliśmy do Siem Reap

Znów przejechaliśmy całe miasto i wysadzono nas poza nim, na obrzeżach, gdzie czekali na nas ustawieni tuk tukarze. Za 6 USD pojechaliśmy w 3 osoby do centrum, skąd spacerkiem, z mapą, doszliśmy do naszego miejsca noclegowego (wykupione dzień wcześniej przez internet). Zatrzymaliśmy się w Palm Garden Lodge (25zł za dwuosobowy pokój). Świetne miejsce, tak nam się tam spodobało, że, nie wiedząc czemu, spędziliśmy tam tydzień. Siem Reap nie jest warte tylu dni, ale to właśnie tutaj złapała nas ochota na leniuchowanie. W cenę noclegu wliczony jest odbiór np. z lotniska lub dworca (nie wiedzieliśmy) i transport na dworzec/lotnisko po wymeldowaniu. Samo miejsce było praktycznie nowo wybudowane (albo świeżo po remoncie), w świetnej lokalizacji, z ładnymi widokami.

Siem Reap nocleg

Nasz nocleg w Siem Reap. Foto: Mateusz Jakubowski

Siem Reap zachód słońca

Siem Reap - zachód słońca. Foto: Mateusz Jakubowski


comments powered by Disqus
Tagi: Kambodża  
Autor tekstu

Mateusz Jakubowski

Autor książki, pomysłodawca i twórca serwisu TanieZwiedzanie.com. Miłośnik cudownej Ameryki Południowej i Azji, fan tatuaży i dobrej muzyki.

 
         

 

Nasz kanał na YouTube
 

Facebook
 

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2020 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Naucz się tanio podróżować - kup moją książkę!

Wydałem książkę. 288 stron praktycznej wiedzy, bez lania wody i ogólników. Dowiedz się, jak kupować tanie bilety lotnicze, spać niedrogo na całym świecie i jak najtaniej podróżować wewnątrz konkretnego kraju.

Cena 49.99zł, wysyłka w ciągu 24h.

KUP TERAZ