Wywiad z Jakubem Rybickim

Jakub Rybicki

Jakub Rybicki przejechał rowerem po zamarzniętym Bajkale. Foto: www.jakubrybicki.pl


Zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z Jakubem Rybickim, podróżnikiem i fotografem. Jakub uwielbia nietuzinkowe wyprawy. Jednym z jego najciekawszych osiągnięć było przejechanie rowerem po zamarzniętym Bajkale, jednak pozostałe przygody były równie imponujące. Gdzie był, jakie ma sposoby na tanie podróżowanie i gdzie wybierze się w najbliższym czasie? Przekonajcie się sami!

TanieZwiedzanie: Podczas swoich podróży poruszałeś się różnymi sposobami - wolisz rower czy jednak piesze zwiedzanie?

Jakub Rybicki: Lubię się w miarę szybko przemieszczać, więc pewnie, gdyby dało się jeździć po górach wysokich, to też wybrałbym rower. Ale lubię też pływać. Na przykład kajakiem.

TZ: Czy możesz przybliżyć naszym czytelnikom swoje dokonania?

J.R.: Byłem w Bułgarii i w Afryce, ale najczęściej jeżdżę do Azji. Najpierw przejechałem rowerem i autostopem większość Europy, potem, w 2007 roku kupiliśmy ze znajomymi samochód i pojechaliśmy do Kazachstanu. Tam sprzedaliśmy auto, a ja odkryłem pociąg do ciemnych interesów i kolorowych azjatyckich jarmarków. Na Syberii Rosjanie nauczyli mnie chodzić po górach w stylu „Hurra i jakoś to będzie”. Wszedłem na Mont Blanc, a do szczytu najwyższej góry Afganistanu – Noszaka – zabrakło 200 metrów. Robię zdjęcia, czasem zdarzy się wygrać jakiś konkurs, potem pokazuję je na różnych takich festiwalach i też czasem ktoś to doceni.

TZ: Którą ze swoich wypraw wspominasz najmilej i dlaczego?

J.R :Sorry za banalną odpowiedź, ale wszystkie wyprawy wspominam miło i każda jest z różnych powodów wyjątkowa. Może mógłbym wyróżnić Syberię ale to dlatego, że spędziłem tam ponad pół roku.

TZ: Czy jest taka o której raczej chciałbyś zapomnieć? Miejsce za którym nietęsknisz?

J.R: Raczej nie jestem sentymentalnym gościem, więc nie płaczę po nocach za miejscami w których byłem. Żadnego nie wspominam też źle. Może to dlatego, że uwielbiam zadupia. Często zdarzają się tam najlepsze przygody.

TZ: Sporo podróżowałeś po Bliskim Wschodzie? Dlaczego tamten kierunek jest dla Ciebie szczególnie interesujący? Generalnie ludzie boją się tam jechać. Czy słusznie?

J.R: Po Bliskim Wschodzie poróżowałem akurat niewiele. Byłem tylko w Turcji, Iranie i irackim Kurdystanie. Jeżeli chodzi o te państwa, to absolutnie nie ma się czego bać. Co do reszty, to trudno mi się wypowiadać Podejrzewam, że chodzi Ci raczej o Azję Centralną, bo to tam z reguły jeżdżę? To kraje byłego ZSRR i w każdej wiosce mogę dogadać się po rosyjsku – z prostym chłopem, żołnierzem, panią z bazaru i ważnym biznesmanem. Jestem w innym świecie, a rozumiem prawie wszystko, więc mogę się też o wiele więcej nauczyć. Jeździ tam mało turystów (oprócz Uzbekistanu), więc ludzie nie mają jeszcze komercyjnego podejścia do przybyszy. Jest tam oczywiście piękna, surowa przyroda, niesamowicie zagmatwana polityka. I świetne jedzenie

TZ: Wspomniałeś o krajach Azji Centralnej? Na naszym portalu doradzamy jak zwiedzać świat jak najmniejszym kosztem? Jakich wskazówek mógłbyś udzielić naszym czytelnikom, którzy chcieliby podróżować tanio?

J.R: Jednym z wielu plusów Azji Centralnej są wciąż dość umiarkowane ceny, chociaż i tak kraje te drożeją w zastraszającym tempie.  Największym kosztem jest przelot, bo jazda pociągiem przez Rosję to nienajlepszy pomysł. Samoloty latają z Rygi, Berlina I Kijowa, a ceny wahają się od 100 do 200 euro, w zależności od stolicy, w którą chcemy wycelować. Do spania polecam jak zwykle couchsurfing, ale w miastach odwiedzanych przez backpackersów bez problemu znajdziemy hostele w cenie 5-10 dolarów, w zależności od naszych umiejętności negocjacyjnychJ Nie jest też rzadkością, że ktoś przypadkowo poznany zaprosi nas do siebie do domu. Zjeść można wszędzie smacznie i tanio, jeżeli tylko zignorujemy wszelkie zalecenia polskiego sanepidu. Kto ma z tym problem, będzie skazany na droższe i lepsze restauracje dla turystów. Przemieszczamy się transportem zorganizowanym, czyli marszrutkami, dżipami i autoubusami, w zależności od rejonu, w który jedziemy. Tu najwięcej zależy od umiejętności targowania się. Trzeba być cierpliwym i nieustępliwym, najlepiej też wcześniej wypytać się miejscowych o rzeczywiste ceny za przejazdy. Potem idziemy na bazar i tam już na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie chciał nas przewieźć we właściwe miejsce J Warto też zawsze liczyć pieniądze i sprawdzać rachunki. Przy całej sympatii, jaką darzę Azjatów, często traktują turystów jak świnki skarbonki z portfelami bez dna. Nie dajmy się oszukiwać ( i pogódźmy się z tym, że i tak oszukani zostaniemy).

TZ: Jakie jest Twoje następne marzenie podróżnicze i dlaczego?

J.R: Mam dziesiątki marzeń podróżniczych i życia pewnie nie starczy, żeby je wszystkie zrealizować. W planach jest kolejna wyprawa rowerowa po Rosji, zapewne na Ałtaj. Na Kamczatkę chciałbym pojechać chyba bez rowerów. Kręcą mnie państwa zamknięte, jak Bhutan czy Korea Północna. Będę też próbował zwiedzać Azję bardziej południową – Pakistan, Nepal, Indie. W wakacje planuję się powspinać na 7000m w Chinach, zobaczymy co z tego wyjdzie.

TZ: Prowadzisz także prezentacje, kiedy i gdzie będziemy mogli Cię zobaczyć i posłuchać w najbliższej przyszłości?

J.R: Póki co nie ma żadnych konkretnych dat. Najprawdopodobniej będę opowiadał o Bajkale w lipcu w Poznaniu. Jak tylko będę znał szczegóły, zamieszczę dokładne informacje na swoich stronach www.rowerowarosja.pl i www.jakubrybicki.pl

TZ: Zdecydowałeś się na bardzo odważny projekt przejechania rowerem po zamarzniętym Bajkale. Jak narodził się pomysł na tak szalony wyjazd i jakie były największe problemy jakie napotkałeś?

J.R: Pomysł narodził się 5 lat temu, gdy mieszkałem w Irkucku jako student wymiany międzynarodowej. Zabrakło wtedy czasu, sprzętu, doświadczenia, a przede wszystkim pewności siebie – skończyło się na samotnej wyprawie rowerowej do Mongolii. Od tego czasu Bajkał jest moją wielką miłością i marzeniem. A zimą jest chyba jeszcze piękniejszy niż latem. Problemów było wiele, ale wszystkie sprowadzały się właściwie do jednego – zimna. Trzeba odpowiednio dobrać ubrania, dietę i rytm jazdy, żeby nie zamarznąć przy temperaturach sięgających -30 stopni. Nie wytrzymał tego mój rower – pękł widelec w kierownicy. Musiałem wrócić się do odległego o 100km miasta (jak na syberyjskie standardy rzut beretem) i go zespawać. Poza tym przez kilka dni musieliśmy brnąc w bardzo głębokim śniegu, o jeździe nie było mowy. Oprócz tego silne wiatry, groźne szczeliny, trzęsienia ziemi, meteoryty, wojsko strzelające z armaty do lawin i inne typowe dla Rosji ciekawostki.

TZ: O czym powinniśmy więc pamiętać planując wyprawę rowerową za granicą?

J.R: O zdrowym rozsądku i dobrym humorzeJ Planowanie wyprawy za granicę nie różni się szczególnie od wycieczki w Polsce – trzeba mieć tylko wizy i jakiś zapas gotówki. Ja jestem raczej przeciwnikiem planowania, wolę się włóczyć, czekając, aż los przyniesie mi jakąś przygodę. Sprawdzam trasę na googlach, a potem dowolnie ja modyfikuję, kupując mapy na miejscu. Zawsze należy pamiętać o tym, że jadąc za granicę, nie jedziemy do siebie, a ludzie z innych krain mają często zupełnie inne poglądy na historię, politykę i obyczaje, niż my. I warto to uszanować.


comments powered by Disqus
Tagi: Bajkał   Rosja   Jakub Rybicki  

REKLAMA

Nasz kanał na YouTube


Facebook

 

REKLAMA
Booking.com

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Odbierz darmowego e-booka

Zapisz się na newsletter i otrzymaj darmowego e-booka "Ile to kosztuje?" - w którym liczymy, ile powinny kosztować wyjazdy do różnych miast w Europie. Dodatkowo czasem otrzymasz informację o promocyjnych lotach czy nowościach na stronie.