Mateusz Jakubowski

TanieZwiedzanie.com > Redakcja > Mateusz Jakubowski
Mateusz Jakubowski

DMZ - granica dwóch Korei. 2016 rok.


Pasją do podróżowania zaraził mnie mój Tata. W czasach dzieciństwa przejechał ze mną i starszym bratem całą Polskę, pokazując i tłumacząc nam, czym jest Biskupin, Orle Gniazdo, Auschwitz, kim byli Krzyżacy i kto mieszkał w Biskupinie. Pokazał nam również Tatry, Sudety i Karpaty. W późniejszych latach zaczęliśmy poznawać otaczający nas świat - zwiedziliśmy kilka krajów europejskich oraz tych trochę dalszych - zwiedziliśmy wzdłuż i wszerz Egipt faraonów i przemierzaliśmy Tunezję śladem Berberów.

Gdy osiągnąłem wiek zdolny do pracy, Tata stwierdził, że od tej pory sam muszę spełniać swoje marzenia, mówiąc, że chcąc i pracując, osiągnę wszystko to, co chcę. W tym momencie uznałem, że nie jestem w stanie uzbierać pieniędzy na wyjazd, myśląc, że każda, byle jaka podróż to wydatek wielu tysięcy złotych.

W turystycznej niewiedzy żyłem przez kilka lat, do czasu, aż mój ulubiony zespół muzyczny, amerykański The Smashing Pumpkins reaktywował się w 2011 i ogłosił przyjazd do Europy na trasę koncertową. Największa część trasy miała odbyć się w Anglii. Wiedziałem, że muszę tam być. Miałem niecałe pół roku na zebranie pieniędzy na bilety koncertowe, samoloty, transport wewnątrz Anglii i noclegi. Przestałem chodzić na imprezy, odkładając zgromadzone pieniądze. Rzuciłem palenie, aby móc codziennie wrzucać do skarbonki pieniądze, które normalnie wydałbym na papierosy. Odkładałem każdą możliwą kwotę z wypłaty. No i udało się - pojechałem do Anglii (nie mogąc uwierzyć w cenę za loty - 120zł Ryanairem z Goleniowa do Londynu i z powrotem - nie wiedziałem, że tak można!) i, niczym psychofanka Justina Bibera, przejechałem za zespołem całą Anglię, zaliczając 5 koncertów. Miałem nawet okazje poznać osobiście Billy'ego Corgana, twórcę Smashing Pumpkins, jednak okazało się, że mój idol jest skończonym chamem i dziadem.

Po powrocie z wyjazdu spotkałem się z dwiema rzeczami - znajomymi, którzy przekonani byli, że na wyjazd wydałem majątek, nie wierzącymi, że wydałem tak mało pieniędzy. Wiele osób nie wierzyło, że za 100zł można lecieć do innego kraju. I nie wierzyli również, że można wydać 30zł za nocleg w Londynie/Europie. Tłumaczyłem im i przekonywałem. Drugą rzeczą, na którą sam się naciąłem, był aspekt obniżenia kosztów wyjazdu na miejscu - nie zgłębiłem się w temat karty transportowej Oyster, której wyrobienie drastycznie obniża koszt transportu, nie wiedziałem, że do głównych muzeów można w Londynie wejść za darmo... A transport z lotniska do centrum kupiłem na lotnisku, trochę za niego przepłacając. Oczywiście dowiedziałem się o tym wszystkim po powrocie do Polski. Przeszukałem internet i stwierdziłem, że brakuje takiej strony. Strony, która, zamiast pokazywać promocje lotnicze, pokaże, jak najlepiej i najtaniej odnaleźć się w danym miejscu.

Od tego czasu ruszyły przygotowania do uruchomienia strony

Za dzieciaka interesowałem się tworzeniem stron internetowych - postanowiłem posiedzieć trochę i poprzypominać sobie wszystko. Nie spodziewałem się, że zajmie mi to wszystko tak wiele czasu. Myślałem, że stronę uruchomię w miesiąc, góra dwa, tymczasem... Prace nad TanieZwiedzanie.com trwały prawie rok czasu. Przez okrągły rok wracałem z pracy i siadałem do komputera, pracując nad stroną, przypominając sobie, czym jest CSS, a czym HTML, czytając i rozwijając się zarazem z tematyki budżetowego podróżowania.

11 grudnia 2012 roku TanieZwiedzanie.com oficjalnie ruszyło

Okazało się (co jest w sumie oczywiste, ale pracując nad stroną nawet o tym nie myślałem), że uruchomienie strony to dopiero początek. Po uruchomieniu rozpoczął się etap prac związanych z poprawieniem tego, co na stronie jest źle, co trzeba poprawić, a także, rozpoczął się okres powiększania bazy tekstów, co samo w sobie jest bardzo czasochłonne - opracowując przewodnik danego państwa, czy miasta, robię duży research, aby dane były prawdziwe i aktualne - przepytuje znajomych, którzy odwiedzili dane miejsce, wertuję internet, wysyłam wiele maili... Napisanie jednego poradnika zajmuje mi kilka dni! Nie będę jednak ukrywał - uzależniłem się od tego - buszowanie po internecie i pisanie przewodników traktuje jako przyjemność, rozmyślając przy każdym miejscu, kiedy osobiście tam pojadę.

Ostatnie dwa lata to również czas osobistych podróży

Z największych moich wyjazdów tego okresu warto wspomnieć o Tokio, Pekinie i Indiach. Tak, udało Ci się zgadnąć - Azja to moje ulubione miejsce. Wspaniali ludzie, przepiękne miejsca, cudowne podejście do życia - mógłbym tam zamieszkać na stałe. Jestem niestety jednak z tych, co nie będą Was przekonywać, że można wyjechać na stałe, a wystarczy się spakować i kupić bilet w jedną stronę, gdyż to tak nie działa. Przynajmniej nie u mnie - za dużo spraw trzyma mnie w moim Szczecinie.

W lipcu 2014 roku odbyłem najdalszą podróż w moim życiu - miałem wylew

To był zwykły, sobotni wieczór, kiedy zemdlałem w mieszkaniu. Na szczęście Ania, moja dziewczyna, którą znasz m.in. z mojej relacji z Indii, zadzwoniła po karetkę, która, z dużymi problemami, zabrała mnie do szpitala. Po drodze przestałem oddychać, jednak problemów przez to nie miałem, wszystkim zajął się jeden z moich najbliższych kolegów z 2014 roku - respirator. W szpitalu przebadano mnie i oświadczono, że miałem wylew i prawdopodobnie nie przeżyję. Byłem bardzo ciężkim przypadkiem, kilka razy schodziłem ze świata, a mój mózg w części umarł - 6 cm płata czołowego mam martwą. Szczęśliwie jednak, po niecałych dwóch tygodniach obudziłem się. Poznałem mojego Tatę i brata, nie poznałem Ani. Gadałem głupoty - że niedawno byłem w Nowej Zelandii, że Google udało się opracować teleportację i podróżowałem po świecie i takie tam... Przez cały okres śpiączki śniłem, śniły mi się całe dnie - od porannego wstawania do wieczora, kiedy kładłem się spać. I nie potrafiłem uwierzyć, że to nie działo się naprawdę (z czasem, gdy będę w pełni sił, na pewno wszystko to opiszę). Gdy tylko się obudziłem, przeniesiono mnie z OIOMU na oddział neurologiczny, gdzie rozpocząłem ciężką walkę o powrót do normalności. Rozpoczęło się od badań i krótkich rozmów, z których wynikło, że nie pamiętam ostatniego 1,5 roku. Miałem wielkie problemy z mówieniem (nazywa się to afazją - zapomniałem słów) i pamięcią. Powoli dochodziłem do siebie i zacząłem rozumieć, co się wydarzyło. Niedługo po tym rozpocząłem pracę z logopedą (problem z mózgiem był tak duży, że pokazując mi zdjęcie lwa, nie wiedziałem, że to zwierze nazywa się lwem. Nie potrafiłem nazwać również małpy, łabędzia i innych zwierząt). Nie kojarzyłem miast, poza Szczecinem ciężko było mi wskazać inne miasto, czy państwo poza Polską.

Rozpoczęła się ciężka praca

do moich szpitalnych zajęć należały gry słowne, przypominanie sobie, czym jest butelka, czym jezioro, co to jest trabant, co jest stolicą Indii... Oraz 30 minut wolnego pedałowania na leżąca na rowerku mocowanym do łóżka. Z czasem moja forma była coraz lepsza. Mogłem już siedzieć, dzięki czemu z psychologiem i logopedą przeszliśmy do wyższej szkoły jazdy - do pisania. Okazało się, że gramatycznie leżę i kwiczę - najśmieszniejszy błąd, jaki popełniłem, to "musk" zamiast "mózg". Miałem straszne problemy z gramatyką. Ciężko pracowałem, mając pełne wsparcie Taty, brata i mojej Ani. W międzyczasie rozpoczęła się "pionizacja" - ponowna nauka chodzenia - po prawie dwóch miesiącach leżenia ponownie wstałem na nogi. Rozpocząłem rehabilitację organizmu. 3 listopada wróciłem do domu. 

Życie wraca do normy

Nie wiedziałem, jak dalej mam się zająć stroną. Nawet nie pamiętałem hasła do panelu administracyjnego, nie miałem jak dodawać artykułów. W końcu Ania znalazła zeszyt, w którym mam pozapisywane hasła. Zalogowałem się, ale nie potrafiłem dodać artykułu. Trochę to trwało, żebym sobie przypomniał. Ale się udało. Aż do stycznia 2015 roku wrzucałem na stronę gotowe artykuły, które napisałem przed wylewem., ale których nie wrzuciłem jeszcze na stronę. Wrzucony na TanieZwiedzanie 28 stycznia 2015 przewodnik po Bali, to pierwszy przewodnik, jaki napisałem po wylewie. A tekst, który właśnie czytasz, jest pierwszym tekstem, który napisałem po wylewie. Życie idzie dalej i już nie mogę się doczekać tych pięknych rzeczy, które zrobię w 2015 i następnych latach...

Dziękuję, że odwiedzasz TanieZwiedzanie.com - to naprawdę dużo dla mnie znaczy. Jeżeli chcesz pomocy przy wyjeździe, szukasz odpowiedzi na temat podróżowania, albo chcesz po prostu się do mnie odezwać - pisz śmiało: mateusz (małpa) taniezwiedzanie.com.


comments powered by Disqus
Tagi: TanieZwiedzanie  

REKLAMA

Nasz kanał na YouTube


Facebook

 

REKLAMA
Booking.com

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Odbierz darmowego e-booka

Zapisz się na newsletter i otrzymaj darmowego e-booka "Ile to kosztuje?" - w którym liczymy, ile powinny kosztować wyjazdy do różnych miast w Europie. Dodatkowo czasem otrzymasz informację o promocyjnych lotach czy nowościach na stronie.