Wywiad z Karolem Lewandowskim z BPŚ

Legalo.pl America Trip


Zapraszamy do przeczytania wywiadu z pomysłodawcą oraz współtwórcą projektu "Busem przez Świat", Karolem Lewandowskim w którym opowiada o kulisach ich ostatniej wyprawy do Ameryki.  

Porozmawiajmy o Legalo.pl America Trip..., kiedy zaczęliście się do niej przygotowywać i jakie wyzwania logistyczne stanęły przed Wami w związku z wyprawą za ocean?

Legalo.pl America Trip to najdalsza i najtrudniejsza z wszystkich dotychczasowych naszych wypraw. Nawet zeszłoroczny przejazd przez Rumunię, Ukrainę i Kosowo okazał się łatwiejszy. Stanął przed nami problem pokonania oceanu. Przygotowania ruszyły zaraz po zakończeniu poprzedniej wyprawy do Turcji i trwały aż 9 miesięcy, choć sama wyprawa trwała 3 miesiące. Największym problemem był właśnie transport busa na statku i załatwienie wszystkich formalności żeby auto mogło poruszać się po Stanach. W Polsce nikt nic nie wie na ten temat, w Stanach zresztą też ciężko się czegokolwiek dowiedzieć. Najczęściej urzędnicy pukali się w czoło i mówili, że przed nami jeszcze nikt nie transportował starego gruchota na kilka miesięcy z Polski do Stanów. I to jeszcze, żeby jeździć tam na polskich blachach i zabrać go z powrotem!

Potrzebne były specjalne pozwolenia od organizacji ochrony środowiska w Waszyngtonie. Samo odebranie busa i ubezpieczenie zajęło ponad tydzień i opóźniło naszą wyprawę. Dopiero w 10 firmie ubezpieczeniowej z rzędu się udało. I to musieliśmy wykonać niezłe kombinacje alpejskie, żeby wydano nam to ubezpieczenie.

Według jakiego klucza opracowaliście trasę America trip? Co Was inspirowało – muzyka, filmy?

Inspirowało nas wiele rzeczy, ale w dużej mierze były to filmy i książki. Chcieliśmy zobaczyć najbardziej znane z filmów miejsca, a także te mniej znane, których prawie nikt nie odwiedza, jak na przykład knajpa z Pulp Fiction czy kościółek z Kill Billa. Często też do kolejnych miejsc kierowali nas poznani ludzie. Opowiadali nam o miejscach o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia i decydowaliśmy, że zmieniamy kierunek i tam jedziemy. Tak na przykład trafiliśmy na wielką słoną i idealnie płaską pustynie Bonneville Salt Flats gdzie bite są światowe rekordy prędkości i można spotkać setki dziwacznych wehikułów.

Które z odwiedzanych miejsc zrobiło na Was największe wrażenie? A może na Waszej drodze stanęli wyjątkowi ludzie...?

Wielki Kanion zaskoczył nas swoją... wielkością. On nie jest wielki. Jest tak olbrzymi, że aż ciężko to sobie wyobrazić a żadne zdjęcia tego nie oddają. W Yellowstone zrobiły na nas wrażenie setki bizonów przechodzących koło naszego busa i spotkanie oko w oko z grizzly.

Poza tym w Stanach wszystko jest większe. Nie zapomnimy naszego zdziwienia kiedy GPS pokazał nam, że mamy jechać ponad 600km prosto zanim będzie jakikolwiek skręt. Przestrzenie są tak olbrzymie a drogi tak bezkresne że można położyć cegłę na gazie, zablokować kierownice i pójść spać.

Bardzo pozytywnie zaskoczyli nas też ludzie. Byli bardzo pozytywnie nastawieni do naszego busa, zawsze radośni i mili. Zawsze gdy się zatrzymywaliśmy ktoś do nas podchodził i pytał o wyprawę. Raz nawet jedna rodzina jechała za nami przez 100km i czekała aż zjedziemy na postój, żeby z nami porozmawiać.

Zawsze kiedy pojawiały się jakieś problemy z autem (a awarii było chyba z 10) to dosłownie

”z nieba” zjawiali się pomocni ludzie, którzy ratowali nas z opałów. Bardzo często była to Polonia, która zresztą zapraszała nas do swoich domów. Przed wyjazdem mieliśmy zaplanowane jedynie 3 z 90 noclegów. A okazało się, że połowę spędziliśmy pod dachem Polonii i Amerykanów, którzy zapraszali nas do siebie. Potrafili zatrzymać się przy busie w środku nocy, podejść, zagadać i zaprosić do siebie do domu. Zupełnie obcy ludzie!

Czy podczas tej wyprawy przydarzyło się Wam coś wyjątkowego, czego być może nie zapomnicie do końca życia?

Niezapomnianym przeżyciem będzie na pewno jazda konna w Monument Valley z Indianami Navajo. Galopowaliśmy po pustynnych terenach, które są jednym z najbardziej znanych miejsc z westernów.

Nigdy nie zapomnimy też Doliny Śmierci i najwspanialszego w życiu smaku coca-coli gdy się z niej wydostaliśmy. To jest olbrzymia pustynna kraina, tak duża, że przejechanie jej zajęło nam cały dzień. Do tego jest to najgorętsze i najbardziej nieprzychylne jakiemukolwiek życiu miejsce w całej Ameryce. Wszyscy odradzali nam wjazd do Doliny, szczególnie, że pojechaliśmy tam w środku lata. Rangersi spotkani na wjeździe powiedzieli, że przez kilkadziesiąt lat jak tu pracują nie spotkali auta bez klimatyzacji, które porwało by się na wjazd do Doliny. Ale mimo wszystko pojechaliśmy. Było piekielnie gorąco, ponad 50 stopni. Powietrze było tak gorące, że musieliśmy zamknąć okna w aucie bo parzyło w twarz. Jechaliśmy jak w wielkim piekarniku a to tego wiatr od przodu, który również jest tam najsilniejszy w Stanach tak spowalniał busa, że jechaliśmy jakieś 30km/h. Tak gorąco nie było nam jeszcze nigdy. Przegrzał nam się nawet dysk ze zdjęciami.

Jaki jest technologiczny niezbędnik podróżnika, z jakich urządzeń i technologii korzystaliście na co dzień w podróży?

W związku z tym, że nasz projekt jest dosyć medialny, trochę tego sprzętu musi być, żeby widzowie mieli co oglądać na naszym blogu. Po pierwsze nie może zabraknąć nawigacji GPS bez której chyba nigdzie byśmy nie dojechali (ale mapy i tak zawsze się przydają i są na pokładzie naszego busa). Jedna nawigacja nie zawsze wystarcza i nie jest zbyt wygodna do noszenia w kieszeni – dlatego alternatywny system wyszukiwania miejsc wgrany w smartfona także jest nie od parady. A najlepiej w kilku smartfonach. Komórka przydaje się nie tylko do dzwonienia czy nawigowania – każde miasto amerykańskie ma własne aplikacje do pobrania na smartfony dzięki którym można znaleźć atrakcje, zaplanować trasę, sprawdzić w jaką linie metra wsiąść czy do jakiej knajpy pójść. Albo do jakiego hotelu wejść i jakimi schodami się wkraść, żeby wjechać nielegalnie na dach i podziwiać za darmo najpiękniejszą panoramę miasta ;). A, i bez problemu w Stanach kupi się lokalną kartę SIM, która będzie działać z polskimi telefonami.

Oczywiście konieczny jest sprzęt foto i wideo, żeby można było rejestrować nasze przygody. Na naszym pokładzie były 2 aparaty – lustrzanki cyfrowe Canona i Nikona oraz 2 kamery – Canon i sportowa kamerka GoPro, którą mogliśmy montować na zewnątrz auta czy nagrywać ujęcia pod wodą.

Wszystkie filmy montujemy w trakcie podróży więc mamy ze sobą pancernego laptopa z dodatkowym chłodzeniem i dwoma dyskami 1TB do magazynowania zdjęć i filmów. Całe szczęście robimy kopie zapasowe materiałów na drugim dysku, dzięki czemu po spaleniu się jednego dysku w Dolinie Śmierci udało się odzyskać większość danych (resztę dalej próbujemy uratować).

Trochę tego sprzętu jest i trzeba to jakoś ładować. Dla oszczędności kosztów nie śpimy po hotelach (przez 31 państw nie wydaliśmy jeszcze ani złotówki na nocleg) więc rodzi się pytanie: gdzie ładujemy tyle sprzętu? Otóż w busie mamy zamontowany drugi akumulator i specjalną przetwornice 12/220V z której wychodzą 2 zwykłe gniazdka, 5 portów USB i mega oszczędne oświetlenie ledowe. Wszystko jest skonstruowane tak, że po zgaszeniu silnika ładowanie całego sprzętu obciąża tylko dodatkowy akumulator a nie główny. Możemy więc bez strachu zostawić sprzęt podłączony na noc bez obawy, że rano auto nie odpali.


comments powered by Disqus
Tagi: Australia  

REKLAMA

Nasz kanał na YouTube


Facebook

 

REKLAMA
Booking.com

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Odbierz darmowego e-booka

Zapisz się na newsletter i otrzymaj darmowego e-booka "Ile to kosztuje?" - w którym liczymy, ile powinny kosztować wyjazdy do różnych miast w Europie. Dodatkowo czasem otrzymasz informację o promocyjnych lotach czy nowościach na stronie.