Relacja z podróży - Tanie Zwiedzanie Malty

Malta - panorama Valletty

Malta. Foto: Piotr K., flickr.com


Pomysł wycieczki zrodził się jak zawsze. "Ulubiona" linia lotnicza Ryanair, zaoferowała bilety z Wrocławia do jedynego, maltańskiego lotniska w Luqa, za 200zł w obie strony. Termin był rewelacyjny, bo od 7ego do 10ego lipca, więc niemal natychmiastowo dokonałem rezerwacji.

Korzystając z okazji, chciałem po raz pierwszy wypróbować tzw. "couch surfing". Na stronie http://www.couchsurfing.org/ dodałem "ogłoszenie", że poszukuję noclegu i ku mojemu zdziwieniu niemal natychmiast otrzymałem zaproszenie! Moim przyszłym gospodarzem okazał się nijaki Ronnie z niewielkiej miejscowości Rabat, blisko wschodniego wybrzeża wyspy.

Na wrocławskie lotnisko docieram standardowo, na kilka godzin przed wylotem - po raz pierwszy odbędę lot z nowego terminala. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to uderzające podobieństwo do terminala w Gdańsku! Co by nie mówić - prosto i nowocześnie.



Sprawnie przechodzę kontrolę bezpieczeństwa, żartując jednocześnie z funkcjonariuszami straży granicznej nt. roli kobiet w ich szeregach, i zajmuje ultra wygodny fotel z widokiem na płytę lotniska.
Z lekkim niepokojem obserwuje coraz bardziej wypiętrzające się chmury burzowe, gdy rozpoczyna się boarding do samolotu. Niestety, mimo obecności rękawów zmuszeni jesteśmy wejść na pokład w klasycznym stylu, poprzez schody z płyty.

Odlot o czasie - w pięknym stylu, omijając groźne chmury opuszczamy Wrocław...
Dystans do pokonania, w linii prostej, wynosi 1700km. Nawiązując znajomość z turystami z foteli obok, podróż mija jednak dość szybko. Mamy okazję oglądać z góry szczyty Alp w chmurach jak i całą panoramę włoskiej stolicy - Rzymu! 

Będąc nad Sycylią, oglądając w oddali wulkan Etna, rozpoczynamy zniżanie do lądowanie na Malcie. Podejście do lotniska jest bardzo malownicze, lecąc nad morzem nagle wyłaniają nam się maltańskie klify i chwilę potem dotykamy kołami tamtejszej ziemi. Zachód słońca o tej porze jest tu trochę wcześniej niż w Polsce - przed 21 słońce schodzi już poniżej horyzontu. Kołowanie bardzo krótkie i opuszczamy samolot - czuć ogromny powiew gorącego powietrza!

Teraz tylko spacer terminalem do wyjścia, gdzie spotykam Ronniego, który podjął się odebrania mnie z lotniska. Postanawiamy, że nie jedziemy od razu do Rabatu tylko zahaczymy o restauracje, w której pracuje jego dobry znajomy. W trakcie jazdy z ciekawością przyglądam się wszystkiemu w około, architektura przypomina bardzo arabski styl - wąskie uliczki, domy z kamienia, wszystkie w białym bądź kremowym kolorze - w takim samym jak poruszające się tam samochody.

Docieramy do celu - zostaje bardzo ciepło powitany i załapuję się na bardzo egzotyczną jak dla mnie, maltańską kolację. Na początek otrzymuje lokalne piwo, z popularną tam zakąską w postaci pokrojonej bagietki, smarowanej ostrą papryką Jalapeno i pomidorem. Jako kolejny rarytas, mam okazję delektować się, po raz pierwszy zresztą, bardzo smacznie przyrządzonymi ślimakami - rewelacja! Kuchnia maltańska, ogólnie wyróżnia się daniami, które są szybkie i proste w przygotowaniach - w tak wysokich temperaturach, sięgających 36 stopni w cieniu, to konieczność.

Po mile spędzonym czasie, w tym klimatycznym miejscu, czas wybrać się do domu. Rabat jest miejscem chętnie odwiedzanym miejscem przez turystów, gdyż na jego przedmieściach znajduje się Mdina - pierwsza stolica Malty, w której obowiązuje zakaz poruszania się samochodem - czyni to ją bardzo spokojnym i przyjaznym miejscem.

Dom Ronniego znajduje się zaledwie 5 minut drogi od Mdiny, także udaje się tam już kolejnego dnia. Miasteczko jest położone bardzo wysoko, dlatego mam świetny widok na wyspę, spokojnie można dostrzec jej drugi brzeg...

Kolejnym punktem mojej wycieczki są klify w Dingli. Dotrę tam autobusem, których sieć na Malcie jest rewelacyjnie rozwinięta. Co więcej, podróżowanie po wyspie, jest bardzo tanie. Bilet dobowy, kosztuje zaledwie 2,60 euro więc około 10zł! I możemy na nim objechać całą Maltę.

Dingli znajduje się bardzo blisko Rabatu, zresztą tutaj wszędzie jest blisko. Znajdujące się tam słynne klify, na prawdę robią wrażenie, i ciężko ich urok oddać na zdjęciach. Wrażenie robią na mnie dodatkowo wszechobecne kaktusy, jest ich tu tyle, że mieszkańcy robią sobie z nich coś w rodzaju żywopłoty.



Miejsce to, jest ogólnie totalnym odludziem. Znajduję się tutaj tylko jedna restauracja, zrobiona typowo pod turystów, więc nie zaskakuje fakt, że jest ona kosmicznie droga. Ja postanawiam zaoszczędzić i decyduje się na obiad w Rabacie. Znajduję mały bar, gdzie za 2E kupuję dwa, całkiem spore kawałki pizzy - zdecydowanie można się nimi najeść.

W samym środku dnia, upał jest tak dotkliwy, że ciężko wytrzymać dłuższą chwilę na słońcu. Udaję się więc do sporego parku, gdzie siedząc pod palmami trochę odpocznę i przeczekam najgorszy upał, nim wyruszę w dalsze zwiedzanie.

Zbawiennie jest to, że wszystkie autobusy posiadają klimatyzację, na której nie oszczędzając bo skrajnie jeżdżąc nimi, mamy wrażenie jakby ktoś zamknął nas w lodówce... A jadę do stolicy Malty - Valetty. Miasto to jest stolicą, mimo posiadania zaledwie 5500 mieszkańców, jednakże podobnie jak polskie Trójmiasto, łączy się z sąsiednimi miasteczkami.

Upał jest na prawdę ciężko do zniesienia, więc postanowiłem, że znajdę jakąś plażę i nieco się ochłodzę. Nie jest to łatwe, gdyż Malta nie posiada zbyt wielu plaż, a tym bardziej piaszczystych. Wsiadam więc w autobus jadący do Sliemy i próbuję znaleźć jakieś miejsce w którym mógłbym się choć na chwilę zamoczyć w tej przejrzystej, niemal "lazurowej" wodzie.

Po krótkim spacerze znajduję dogodne miejsce - plaża jest całkowicie kamienna, wejście do wody możliwe praktycznie tylko poprzez drabinkę albo wskoczenie do niej z którejś ze skał. Kąpiel działa na mnie zbawiennie, na plaży zostałem więc przed dobre dwie godziny...


Do domu po bardzo mile spędzonym dniu, wróciłem późnym wieczorem. Noc była tak ciepła, że mimo otwartego balkonu, okna, włączonego wentylatora było na prawdę ciężko zasnąć. 

No właśnie, a tak wyglądał mój pokój - na pewno stokroć lepiej niż w niejednym hostelu! 

Śniadanie następnego dnia w kawiarni, poleconej przez Ronniego. Zestaw "english breakfast" kosztowała 5E, i w jego skład wchodziło : 4 tosty, 5 dużych kawałków bekonów, 4 kiełbaski oraz oczywiście dwa jajka + kawa. Objadłem się do syta!

Ostatniego dnia pobytu pojechałem z moich gospodarzem do kina w Sliemie na film "Safe" - bardzo dobry zresztą, w mojej subiektywnej ocenie. Kino przeolbrzymie, kompleks właściwie składał się z dwóch budynków, zlokalizowanych po obu stronach ulicy, praktycznie co kilka minut zaczynał się kolejny film... 

Wieczór spędziłem w okolicy Rabatu i Mdiny, całkiem leniwie, aczkolwiek bardzo przyjemnie. Poniżej kilka zdjęć, dokumentujących spacer po okolicach:

Kolejnego dnia, ze względu na dość wczesny odlot czekała mnie wczesna pobudka. Pożegnałem się z Ronniem, dziękując, że mogłem u niego przenocować te 3 noce i wyruszyłem w kierunku lotniska w Luqa. Celowo wybrałem autobus, jadący dłuższą trasą wzdłuż klifów i morza - podróż zajęła 45 minut, ale było warto.

Na lotnisku dokonałem małych zakupów i ruszyłem pod gate skąd odlatywał mój samolot do Wrocławia... Podczas oczekiwania pod bramką podziwiałem jeszcze A330 Emirates, lecącego do Dubaju z międzylądowaniem na Cyprze.

Lot powrotny ponownie o czasie. Jeszcze kilka spojrzeń na wyspę i opuszczamy terytorium pięknej Malty... Przelot ogólnie dość rutynowy, tym razem z powietrza można było dostrzec Wiedeń i Ostrawę. Wrocław niestety przywitał brzydką i deszczową pogodą... Z drugiej strony miła odmiana dla maltańskich upałów....

Teraz przede mną mniej przyjemny etap podróży - powrót do Trzemeszna pociągiem z czterominutową przesiadką w Poznaniu na którą oczywiście nie zdążyłem...

Podsumowując : Maltę polecam każdemu, jest to jedno z piękniejszych miejsc jakie miałem okazje odwiedzić. To samo tyczy się couchsurfingu - polecam kiedyś przetestować tą formę podróżowania, warto!

Autor: Maciej Nowaczyk


comments powered by Disqus
Tagi: Malta  

REKLAMA

Nasz kanał na YouTube


Facebook

 

REKLAMA
Booking.com

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone
×

Odbierz darmowego e-booka

Zapisz się na newsletter i otrzymaj darmowego e-booka "Ile to kosztuje?" - w którym liczymy, ile powinny kosztować wyjazdy do różnych miast w Europie. Dodatkowo czasem otrzymasz informację o promocyjnych lotach czy nowościach na stronie.