RELACJA - Tanie Zwiedzanie Tokio

Panorama Tokio

Tokio to jedno z miast, które koniecznie trzeba zobaczyć. Foto: własne

Są na świecie pewne miasta, które można określić mianem kultowych. Dla mnie bez dwóch zdań na takie miano zawsze zasługiwało Tokio. Miejsce, które rozbudzało moją wyobraźnie od małego i które wreszcie miałem okazję na własne oczy zobaczyć. Moimi obserwacjami pragnę podzielić się z Wami.

DOJAZD

Pomysł wyjazdu do Japonii narodził się w marcu, kiedy to rosyjskie linie Aeroflot ogłosiły promocję na loty z Europy do Tokio. Szybko udało mi się namówić na wyjazd czterech przyjaciół i za niecałe 1100zł zarezerwowaliśmy bilety na trasie Rzym - Tokio - Paryż. Jest to bardzo dobra cena jeżeli chodzi o loty międzykontynentalne! Niektórzy straszyli nas przed rosyjskimi linami, ale nasze obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Nie powiem złego słowa na Aeroflot (no może poza tym, że nasze bagaże nie doleciały razem z nami do Tokio, ale była to raczej wina opóźnionego lotu, a nie samych linii), a w czasie tej podróży leciałem ich samolotami aż cztery razy (przesiadki w Moskwie w obie strony). Bardzo miła obsługa, dość dużo miejsca na nogi, zjadliwe posiłki (nigdy nie byłem fanem podniebnych kuchni) oraz ekraniki w zagłówkach na lotach do i z Azji. Mam porównanie i do LOT-u i do Aerosvita, czyli trzech głównych linii Europy Wschodniej, i jak dla mnie Aeroflot zostawia konkurencję w tyle.

Jak już wspomniałem, kiedy wylądowaliśmy na Naricie okazało się, że nasze bagaże są w dalszym ciągu w Moskwie. Dostaliśmy jednak od linii 100USD na osobę na zakupy niezbędnych artykułów. Walizki przyleciały po dwóch dniach, a my urządziliśmy sobie zakupy na koszt rosyjskich linii. Okazało się także, że mając trochę pieniędzy na ciuchy i większość kosmetyków w hotelu bagaże stały się praktycznie zbędne. Ciekawa lekcja i argument do dyskusji dotyczącej podróży na inne kontynenty wyłącznie z bagażem podręcznym.

Istnieje kilka alternatyw dojazdu do centrum z lotniska. My zdecydowaliśmy się na ten najszybszy, a mianowicie kolejkę z Narity. Koszt biletu to 1280 yenów (ok. 45zł) co jest bardzo dobrą ceną jak na warunki japońskie. Przejazd do centrum trwa ok. 1h 15min i możemy przesiąść się na metro lub wysiąść na jednej z głównych stacji. W naszym wypadku obyło się bez przesiadek i ze stacji Nihimbashi spacerkiem udaliśmy się do hotelu.

HOTEL

Szybko i bezproblemowo zameldowaliśmy się w 3* Hotelu Villa Fontaine w dzielnicy Hakozaki. Bardzo fajny hotel w dogodnej lokalizacji, blisko metra. Zaskoczyła nas wielkość pokoi, były naprawdę malutkie. Ale to standard w miastach takich jak Tokio, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota. Ponadto były jednak wyposażone w lodówkę, telewizor i ciekawą łazienkę z wanną i toaletą, którą wspólnie nazwaliśmy “Robocop”. To z powodu panelu sterowania, który znajdował się obok i oferował różnorakie opcje higieniczno-pielęgnacyjne. Małym minusem był na pewno brak WiFi (w pokoju znajdował się za to kabel do Internetu), z którego bezpłatnie korzystać można było w hotelowym lobby. Personel hotelu był bardzo sympatyczny i pomocny nawet pomimo pewnych ograniczeń związanych z posługiwaniem się językiem angielskim. Od 7.00 do 9.30 hotel serwował smaczne śniadania, w stylu kontynentalnym. Oczywiście nie zabrakło tam japońskich “wynalazków” kulinarnych, które jednak mi nie przypadły do gustu.

Z pewnością, jeżeli jeszcze raz wrócę do Tokio to w pierwszej kolejności sprawdzę ceny i dostępność tego hotelu.

Metro w Tokio działa perfekcyjnie. Foto: Shutterstock


KOMUNIKACJA MIEJSKA

Tak rozbudowanej sieci połączeń komunikacji miejskiej może japońskiej stolicy pozazdrościć większość miast na świecie. Kilkanaście linii metra, kursujących co chwilę we wszystkich kierunkach. Co ważne, metro nie jest tak przepełnione jak np. w Chinach, gdzie często musiałem czekać na następną kolejkę, ponieważ do wcześniejszej nie udało się wsiąść. Stacje opisane są po japońsku i po angielsku.

Problemem jest fakt, że metro obsługiwane jest przez dwóch przewoźników  i obowiązują różne bilety. Wyjściem z całej sytuacji jest wykupienie karty PASMO (500JPY depozytu - do odebrania w okienku przy bramkach do wejścia na perony), którą można bez problemów ładować w automatach, również w języku angielskim. Średni koszt jednego przejazdu to 200 jenów (2 euro) i jest on uzależniony od ilości stacji, które przejedziemy. Najtańszy bilet kosztuje 160 jenów.  Jako ciekawostkę można podać, że średnie spóźnienie wszystkich kolejek i pociągów w Japonii w ubiegłym roku wynosiło 6 sekund (wliczają się w to wszystkie opóźnienia, nawet te wynikające z klęsk żywiołowych).

Tokio jest ogromne i nie obędzie się bez korzystania z metra. Z pewnością nie jest to miasto, które można zwiedzać wyłącznie pieszo. Jednak przy dobrym planowaniu obejdzie się bez wydawania fortuny na bilety.

ATRAKCJE TURYSTYCZNE

Tokio to bardzo specyficzne miejsce jeżeli chodzi o atrakcje turystyczne. Wydaje mi się, że dla ludzi z Europy całe miasto jest jedną wielką atrakcją! Wszystko dziwi, zachwyca, szokuje. Nie ma tu także ścisłego centrum miasta. Miasto składa się z kilkunastu dzielnic, z których każda ma trochę inny klimat i swoje własne centrum. Zwiedzaj je powinniśmy właśnie dzielnicami.

I tak mamy rozrywkowe Roppongi, Shinjuku i Shibuję, dziwaczne Harajuku, klasyczną Askausę, zakupową Ginzę i spokojne Ueno. Wszystkie dość blisko siebie, a zarazem tak odmienne. Czasem można się poczuć jakbyś był innym mieście. I to jest chyba największy urok Tokio - różnorodność. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. I podróżnicy nastawieni na zwiedzanie za dnia i miłośnicy nocnych uciech.  

Bilety wstępów również nie powinny nadszarpnąć w dużym stopniu naszego budżetu, o ile zamierzamy skupić się na najważniejszych miejscach. Warto po południu wjechać na szczyt Tokyo Tower lub SkyTree i zostać do zmroku, aby podziwiać nocną panoramę japońskiej stolicy. Warto odwiedzić Asakusę i zobaczyć imponującą Sensoji Temple, warto odwiedzić Hibya Park i ogrody cesarskie. Warto w końcu oddać się nocnym rozrywkom na Roppongi lub Shibuyi.

WINE & DINE

Wydatki na wyżywienie to bardzo często lwia część tego, co zostawimy na wakacjach. Tokio z pewnością do tanich miast nie należy, ale przy odrobinie dobrego przygotowania nie powinniśmy mieć większych problemów, aby najeść się nie wydając przy tym zbyt dużo jenów. W naszej grupie wytworzyły się dwie małe podgrupki. Jedni mieli ambicje smakować lokalnej kuchni, drudzy woleli te pieniądze wydać na co innego, a stołować się jak najtaniej (zazwyczaj fast-fodach). Myślę, że każdy swój plan zrealizował.


Warto zaznaczyć, że w Tokio różnego rodzaju bary i restauracje znajdują się na każdym rogu, albo i częściej. Króluje oczywiście kuchnia azjatycka (w szczególności dania lokalne i chińszczyzna). Pierwszego dnia trafiliśmy do chińskiego baru, gdzie za 500 yenów (5 euro) zamówiliśmy zestaw zupa + ryż z mięsem. Nie było to najlepsze, ale dało się zjeść. Uznaliśmy to jednak za nietrafiony eksperyment i od tej pory, każdy żywił się wedle własnych preferencji.

Najtaniej wychodzą McDonald  i BurgerKing. Tam za około 500 yenów można spokojnie najeść się do syta. Dodatkowym magnesem przyciągającym nas do BK była ogromna maszyna CocaColi, z której lać mogliśmy Sprita, Fantę, Colę itd w nieskończonej ilości smaków i kombinacji.

Inną tanią alternatywą są markety takie jak 7Eleven, Lawson czy Family Mart, które znajdują się na każdym kroku. Tam możemy za niewielkie pieniądze kupić ciepłe przekąski np. parówkę w cieście, kotlety, nóżki kurczaka itd., różnego rodzaju ciastka na słodko i nie tylko oraz gotowe zestawy obiadowe w plastikowych pudełkach. Największym plusem jest fakt, że każdy taki sklep ma mikrofalę i sprzedawca wszystko co kupimy może nam na miejscu podgrzać.

Nie zabrakło oczywiście tradycyjnego japońskiego sushi, które jednak różni się zupełnie w smaku od naszej europejskiej odmiany.  Zaskoczy Was zapewne, że w Tokio nie było nam tak łatwo znaleźć bary z sushi. Spodziewałbym się ich jeden obok drugiego, a nawet zapytani miejscowi często rozkładali bezradnie ręce, albo kierowali nas do miejsca oddalonego np. o 20 minut.

Polecić warto także bary, w których wszystko kosztuje 270-300 jenów. W tych miejscach można napić się i najeść do syta stosunkowo niedrogo. Łatwo je rozpoznać ponieważ zauważycie wielkie napisy ceny, na witrynach, plakatach, ulotkach, neonach itd. Jednym z najpopularniejszych takich barów jest np. Torikizoku w dzielnicy Roppongi, wiele takich miejsc znajdziemy także na Shinjuku.

ŻYCIE NOCNE

Ciężko w skrócie opisać nocne życie Tokio. Jest ono tak barwne i różnorodne, że nie sposób jest nie znaleźć czegoś dla siebie. My postanowiliśmy wycisnąć jak najwięcej. Wieczory zazwyczaj zaczyna się w barach lub pubach. To tu Japończycy spotykają się ze znajomymi, jedzą, piją, rozmawiają. Ceny oczywiście różne. Najkorzystniej jak już wspomniałem wychodzą miejsca “Wszystko po ...”. Jest to fajne miejsce na początek, bo daje możliwość rozmowy, potem o to już ciężko. Następnie swoje kroki skierować możemy do wszechobecnych barów karaoke lub dyskotek. My spróbowaliśmy i tego i tego.

Kluby w Tokio nas oczarowały. Wyglądem nie różnią się bardzo od znanych nam europejskich standardów, ale klimat jest już zupełnie inny. Nam całe szczęście udało się znaleźć klub dla miejscowych, w którym byliśmy jedynymi białymi osobami i nie lada ciekawostką. Japończycy bawią się przy największych hitach amerykańskich. Królują Nicky Minaj, David Guetta, Flo Rida itd. Pochwalić należy tamtejszych DJ-ów, którzy tak prowadzą imprezy, że nie masz ochoty siadać ani na chwilę. Dodać należy, że mieliśmy bardzo dużo szczęścia z klubami, bo te, które odwiedziliśmy naprawdę zdały egzamin. Najlepsza dzielnica - Shibuya.

Dyskoteki w Tokio są jednak bardzo drogie. Zazwyczaj za wejście zapłacić trzeba 3000JPY (ok. 120zł). Za samo wejście! Zdarzają się jednak dni, w których cenę tę można zbić do 1000. Ceny na barze również dość wysokie. Piwo 500JPY (ok. 20zł), szot 500JPY, woda 500JPY, drinki i koktajle jeszcze droższe. W porównaniu do polskich warunków - kosmos!

Inną opcją spędzania nocy w Tokio jest wyjście na karaoke. Dla miłośników tej rozrywki - pozycja obowiązkowa. Bary karaoke w Japonii działają trochę na zasadzie hoteli. Piękna oświetlona recepcja, w której wynajmujesz pokój na określony czas. Potem pozostaje już tylko dobra zabawa w prawdziwie japońskim stylu. Przy sześciu osobach koszt wynajęcia wynosi około 1000JPY (40zł). Sporo takich miejsc znajduje się na Roppongi i Shinjuku.

OGÓLNE WRAŻENIE

Wyjazd do Tokio od dawna siedział mi w głowie. Byłem przeszczęśliwy, kiedy udało się w promocji zabukować loty i rozpocząłem przygotowania do wyjazdu. Japońska stolica w 100% sprostała moim oczekiwaniom. Samo miasto jest niesamowite. Podkreślę to jeszcze raz, każdy znajdzie tu coś za siebie. Wciąga i zachwyca zarówno za dnia, jak i w nocy. Co ważne dość regularnie pojawiają się promocje linii lotniczych do Japonii i nie ukrywam, że mam ogromną nadzieję, że niedługo kolejny raz będę mógł z nich skorzystać. Was zachęcam do tego samego :)

PODSUMOWANIE

Loty na trasie Warszawa - Rzym - Tokio - Paryż - Warszawa: 1350 PLN
Hotel: 540 PLN (za 6 nocy)
Bilety komunikacji miejskiej: 100 PLN

Jedzenie + napoje: 250 PLN
Bilety wstępu: 80 PLN

Razem: 3220 PLN

Do tego doliczyć trzeba pamiątki, wyjścia do klubów i tego typu rozrywki, ale ich nie wliczam ponieważ jest to sprawa osobista i u każdego wydatki te będą inne.


comments powered by Disqus
Tagi: Azja   Japonia   Tokio   relacja  

REKLAMA

Nasz kanał na YouTube


Facebook

 

REKLAMA
Booking.com

o autorze  |   o stronie  |   reklama  |   kontakt  |   polityka prywatności  |   Regulamin
Copyright 2012-2017 © TanieZwiedzanie.com. Wszelkie prawa zastrzeżone